Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!
 
 
 
środa, 30 Lip 2014
 
 

 

WOKÓŁ POLITYKI SPOŁECZNEJ

Rozmowa z prof. dr. hab. Adamem Kurzynowskim z Instytutu Gospodarstwa Społecznego Szkoły Głównej Handlowej

 

 -15 lat temu powiedział Pan Profesor, że tak naprawdę, to w naszym kraju nie ma polityki społecznej. I do dzisiaj zdania Pan nie zmienił

-To jest temat, który powtarza się w dyskusjach. Myślę, że jest to normalne zjawisko. Rzeczywistość się zmienia i wymagania wzrastają. Polityka społeczna musi się z tym zmierzyć.

Zmiany, które się dokonały od tego czasu w gospodarce i w polityce społecznej w związku z czterema  reformami w 1999 roku spowodowały konieczność zmian w całym systemie polityki społecznej, co jeszcze nie nastąpiło. Zaczęto poprawiać fragmenty polityki społecznej, koncentrując się  najpierw na kwestiach finansowych (ulgi podatkowe, podwyższenie zasiłków, wydłużenie urlopów macierzyńskich i inne). Nie podjęto jednak w odpowiednim czasie sprawy pomocy rodzinie w łączeniu obowiązków domowych obydwojgu rodziców, a mianowicie nic praktycznie nie uczyniono do 2010 roku żeby zwiększyć dostępność przedszkoli dla rodzin mających dzieci w wieku przedszkolnym. Poprawiłoby to sytuację matek, które po zakończeniu urlopu macierzyńskiego i wychowawczego (np. 3-letniego) nie mogą wrócić do pracy bo nie ma przedszkola albo nie ma miejsca w przedszkolu. Przedszkole powinno być dostępne dla wszystkich dzieci w wieku 3-6 lat (w przyszłości prawdopodobnie2-5 lat) na tej samej zasadzie jak szkoła podstawowa i ponadgimnazjalna z tym, że to rodzice winni decydować, czy  dziecko pójdzie czy nie do przedszkola. To zostało zaniedbane do uchwalenia tzw. ustawy żłobkowej, ale upłynęło 20 lat, w czasie których wiele polskich dzieci nie mogło być w przedszkolu, co niewątpliwie miało wpływ na ich ogólny rozwój.

- Polityka niejako z natury rzeczy zakłada jakiś program w perspektywie lat, a nie działań doraźnych…

-No właśnie. Jest to kwestia ogólnego podejścia do polityki społecznej jako ważnych działań państwa, które powinny się układać w pewien system. To jest jedno podejście do polityki społecznej:  jako dziedziny, której nie należy traktować tylko jako działań interwencyjnych, lecz jako działanie programowe i rozwojowe. Druga koncepcja to polityka społeczna traktowana  jako działania interwencyjne i jako taka z reguły nie układa się w żaden prorozwojowy program.

Pierwsze podejście do polityki społecznej, które uważam za prawidłowe i korzystne dla ogólnego rozwoju kraju,  prowadzi nas do innego zagadnienia, a mianowicie koncepcji rozwoju zrównoważonego.  Od lat 70-tych XX wieku uznano tę formułę za najlepszą. Na razie nie ma konkurencyjnego podejścia do rozwoju społeczno – gospodarczego, więc funkcjonuje ona i w wieku XXI. Rozwój zrównoważony powinien integrować trzy rzeczy: politykę ekologiczną, gospodarczą i społeczną rozumianą jako czynnik prorozwojowy. Jest to deklarowane we wszystkich krajowych i unijnych dokumentach, tj. w strategiach rozwoju, a także w porozumieniach międzynarodowych , dotyczących środowiska naturalnego, obrotu produktami przemysłowymi i przepływu kapitału ludzkiego. W zrównoważonym rozwoju oczekuje się osłabienia kwestii społecznych, które w tradycyjnym podejściu do rozwoju uwzględniającego głównie wzrost gospodarczy mają na ogół charakter cykliczny i powodują ciężkie straty w materialnych (i nie tylko) warunkach bytu społeczeństw. Rozwój zrównoważony w tym kontekście jest koncepcją uwzględniającą w szerszym stopniu elementy środowiska naturalnego, wzrostu gospodarczego oraz socjalne czynniki rozwoju, co jest szczególnie obecnie akcentowane w unijnych, ale i światowych dyskusjach na rzecz rozwoju.

- U nas czynnik rozwojowy nie funkcjonuje. Społeczeństwo drepcze w miejscu.

- Tak i nie. Wprawdzie u nas polityka społeczna jest często traktowana jako tylko czynnik  interwencji socjalnej i społecznej, to jednak w dokumentach rządowych, samorządowych, organizacji pozarządowych i partii politycznych pojęcie „rozwój zrównoważony”  funkcjonuje, np. w dokumencie pt. „Strategia zrównoważonego rozwoju Polski do 2025  zatwierdzona przez Sejm w 2000 roku lub Polska 2030” z 2010 roku, który  też jest oparty na koncepcji rozwoju zrównoważonego. Strategie rozwoju województw, powiatów i gmin oraz strategie rozwiązywania problemów społecznych są oparte na tej koncepcji. Problem jednak polega na tym, jak jest to w praktyce realizowane. W społecznym fragmencie rozwoju zrównoważonego szczególnie ważne znaczenie ma rozwój infrastruktury społecznej i jej przestrzenne rozmieszczenie, ponieważ jej usługi decydują o zaspokojeniu wielu potrzeb osób i rodzin, a w efekcie o warunkach bytu społeczeństwa. W tym kontekście politykę społeczną możemy uznać za bardzo ważny czynnik rozwoju zrównoważonego.

- To interwencyjne pojmowanie polityki społecznej jest znacznie wygodniejsze dla decydentów?

- Oczywiście. Sposób myślenia jest prosty: jest problem, trzeba go rozwiązać. Tyle. Interwencyjne podejście do rozwiązywania problemów społecznych jednak sporo kosztuje. Generalnie kosztuje więcej niż  gdy działamy systemowo i prorozwojowo. Jeżeli działamy głównie interwencyjnie, to na ogół musimy usuwać albo ograniczać błędy z przeszłości, czyli płacić za  to, czego nie rozwiązano wcześniej. Przykładowo pomoc społeczna realizowana przez samorządy gminne kosztowała w 2010 roku 3650mln. zł, co w przeliczeniu na mieszkańca Polski wynosi 96 zł rocznie. Gdyby w pomocy społecznej było mniej bezrobotnych świadczeniobiorców, gdyby bardziej zadbano o miejsca pracy, koszty pomocy społecznej byłyby znacznie mniejsze, a pracujący  (obecnie świadczeniobiorcy) wnosili by od swoich płac do budżetu państwa podatki , składki do ZUS i NPZ. Problemy z  interwencyjnym zatrudnieniem i bezrobociem generują koszty , które ponoszone są głównie z powodu działań interwencyjnych, ponieważ inne instytucje (rynku pracy, zabezpieczenia społecznego) nie działają w pełni skutecznie. W sumie działanie prosystemowe, a więc prorozwojowe lepiej się opłaca.

- Obnaża to dramatycznie każda kolejna powódź…

- Powódź występuje, ponieważ wcześniej nie wybudowano wałów przeciwpowodziowych lub zezwolono na budowę domów tam, gdzie nie powinno się tego robić. Ten przykład wskazuje też między innymi, że jeżeli mamy wysokie bezrobocie, to powstało ono z jakichś przyczyn. Nie zawsze z przyczyn gospodarczych, ale też np. z powodów niedopasowania kwalifikacji absolwentów części szkół do potrzeb rynku pracy, co zwykle odzwierciedla pewne zaniedbania i jeżeli chodzi o wybór szkoły i potrzeby rynku pracy. Potrzebne było wcześniej racjonalne działanie, mające na celu wiązanie systemów kształcenia ponadgimnazjalnego i wyższego z potrzebami zmieniającego się dynamicznie rynku pracy, na którym pracodawcy poszukują odpowiednio wykwalifikowanych pracowników, a jak się okazuje dość często ich nie znajdują.

- To jest bardzo wygodne dla szkół wyższych i decydentów. Nie ma żadnej odpowiedzialności za wypuszczenie z uniwersytetów  np. 700 archeologów.

-  Nadmiar absolwentów z danych kierunków i brak z kierunków poszukiwanych na rynku pracy świadczy o tym, że dotychczas tej sprawy nie potrafiono rozwiązać. Trzeba jednak powiedzieć, że nie jest to sprawa łatwa dlatego, że wybory kierunków dokonywane przez młodzież są efektem indywidualnych (i rodzinnych) preferencji i motywacji, co niestety dość często nie koresponduje z potrzebami pracodawców. To powoduje, że później uruchamiany jest interwencyjny sposób zatrudnienia absolwentów szkół średnich i wyższych poprzez specjalne programy np.”Pierwsza praca” oraz „Absolwent”, które w pewnym stopniu zwiększały zatrudnienia absolwentów.

Interwencyjny, sposób spojrzenia na politykę społeczną utożsamia się z reguły z polityką socjalną, nie uwzględnia się w nim czynników dalekowzrocznych, które wynikałyby z pewnego planu społecznego działania w kierunku osiągania pożądanych celów. To pierwszy problem, jeśli chodzi o naszą politykę społeczną.

- Filozofia czasów dzisiejszych opiera się  na dwóch koncepcjach funkcjonowania społeczeństw: globalizm i lokalizm?

Z tym, że wyraźnie – na razie – dominuje globalizm, który otworzył świat dla wielu działań gospodarczych i politycznych. Z drugiej strony jest bardzo silna, ale mniej ofensywna filozofia związana z lokalizmem, czyli z miejscem, gdzie ludzie żyją i zaspokajają swoje potrzeby. Te dwie filozofie w świecie mają znaczenie w dwóch odniesieniach. Niektórzy teoretycy i praktycy sądzą, że globalizm zagraża lokalizmowi, gdyż jest to filozofia bardzo pociągająca, zakładająca pozytywne zmiany w gospodarkach i społeczeństwach.

- Działania w skali makro zawsze bardziej pociągają…

- Oczywiście, to ludzkie. Świat stał się otwarty, jest więcej możliwości. Tylko czy faktycznie można te dwie sprawy oddzielić? Nie sądzę. Przecież  to , co dzieje się na forum globalnym zależy w bardzo dużym stopniu od tego, co dzieje się na forum lokalnym.  Nawet jeżeli mamy bardzo silne tendencje globalistyczne, to nie da się ignorować tego, że ludzie mieszkają w określonych środowiskach: państwach, miastach, dzielnicach, gminach, wsiach itd. Tam mają swoje domy, mieszkania, przedsiębiorstwa, tam doznają różnorodnych, dobrych i złych,  doświadczeń, tam zaspakajają swoje codzienne potrzeby. Tam więc jest baza.

- Dla większości ludzi np. Unia Europejska to pewna abstrakcja?

- Może nie dla większości. To prawda, że wielu nie ma bezpośredniej styczności z wielką zjednoczoną Europą. Owszem, kojarzy im się ona z lepszymi warunkami bytu. Natomiast, jeśli chodzi o korzystanie z możliwości, jakie daje UE, to nie wszyscy korzystają w jednakowy sposób, a część w ogóle nie bierze tego pod uwagę. To ten drugi aspekt problemu.

W moim przekonaniu nie ma, nie może być sukcesów gospodarczych w kraju, w którym nie rozwija się poziom lokalny. Tak myśląc  dochodzimy do spraw kolejnych, a mianowicie do polityki społecznej krajowej, regionalnej i lokalnej. Relacje między nimi są bardzo ważne, ponieważ ten pierwszy poziom to jest głównie ustalanie prawa i finansowanie. Ale weryfikacja tych ustaleń dokonywana jest na poziomie lokalnym. Gminy i powiaty są, bowiem,  tym miejscem, gdzie dokonuje się rzeczywisty proces zaspakajania potrzeb. Stamtąd środki, które są wytwarzane idą w postaci podatków z powrotem do budżetu państwa. Nie można więc tych spraw od siebie oddzielić.

Zmierzam do tego, że dzisiaj bardzo ważną rolę odgrywa lokalna polityka społeczna, ponieważ zajmuje się bezpośrednio sprawami mieszkańców np. gminy. Polityka społeczna państwa powinna rozstrzygać o rozwiązaniach systemowych, ale jak one są skuteczne widzimy w środowiskach lokalnych, w efektach lokalnej polityki społecznej. 

- Przełom w realizacji lokalnej polityki społecznej  nastąpił w roku 1990?

- Tak, z tego okresu pochodzi najlepsza ustawa transformacji -  ustawa gminna.  Gminy uzyskały wtedy dużą swobodę działania i obecnie również odgrywają zasadniczą rolę w funkcjonowaniu społeczeństwa.

I trzeci poziom polityki społecznej to polityka społeczna w Polsce na tle Unii Europejskiej. Jak wiadomo Unia stara się prowadzić politykę społeczną w ramach możliwości, jakie posiada, a posiada je tylko w obszarze  tzw. otwartej metody koordynacji w stosunku do należących do niej 27 krajów. Nakazać niczego nie może ,ale może zmierzać poprzez współpracę i negocjacje do wyrównywania standardów mających istotne znaczenie w kształtowaniu warunków bytu społeczeństw.

- Co oznacza metoda otwartej koordynacji?

- Jest wiele określeń tej metody. Jest ona instrumentem realizacji wspólnotowej polityki społecznej. Przykładowo definicja Rady Europejskiej, która odbyła się w Lizbonie ujmuje tę metodę jako „rozpowszechnienie najlepszych praktyk i osiągania większego stopnia konwergencji w kierunku najważniejszych celów na szczeblu Unii Europejskiej” (2000 r.) Są inne ujęcia istoty metody otwartej koordynacji ale wszystkie one wskazują, że jest to sposób polegający na uwzględnianiu zaleceń Unii i swobodzie krajów członkowskich w ich wdrażaniu do praktyki. Może dlatego spełnia tak ważną rolę w procesach konwergencyjnych i integracyjnych, i w efekcie służy spójności Unii Europejskiej.

Otwarta metoda koordynacji w polityce społecznej zakłada  dłuższy czas realizacji standardów np. w sferze zaspokojenia potrzeb obywateli różnych krajów. Metoda ta jest działaniem, które zmierza w kierunku integracji np. systemów zabezpieczenia społecznego, walki z bezrobociem, przeciwdziałania wykluczeniom społecznym itp.  Ludzie pracują na różnych rynkach pracy i kiedyś  powinni otrzymać emeryturę, więc powinny tu obowiązywać  zasady uzgodnione w krajach unijnych, np. zaliczenia lat pracy do wysługi lat i emerytury  za lata pracy w  danym kraju, dotyczące wieku przejścia na emeryturę, wymaganych lat pracy itp. Realizacja polityki społecznej bardzo się skomplikowała. W przeszłości, bowiem, wszystkie kraje unijne robiły to, w ramach tylko własnych rozwiązań. Obecnie potrzebne są uzgodnione i sprawnie działające systemy zabezpieczenia społecznego w poszczególnych krajach unijnych.

- Jakie wątpliwości tu się pojawiają?

- Zasadnicze to możliwość rozbieżności priorytetów krajowych i unijnych oraz trudności w przyjęciu unijnych wytycznych i wskaźników. Istotny jest też koszt wyrównywania standardów: czy nas na to stać?

- A czy nie jest to tylko ładna fasada? Nie ma tu konkretnych uregulowań prawnych ani sankcji…

- Oczywiście, pewne uregulowania prawne wymusiłyby przestrzegania ich we wszystkich krajach unijnych, jeśli chodzi o szybsze dostosowywanie standardów w różnych sferach życia społecznego. Z drugiej strony trzeba patrzeć na to realnie, bo możliwości są takie, jakie są i tego się nie przeskoczy. Twarde regulacje prawne de facto też byłyby fasadą w krajach, których nie stać na dostosowanie się do nich. Dlatego wprowadzono dłuższy czas dopasowywania czy zbliżania się do unijnych standardów. Czas ten był i jest potrzebny także ze względu  na stworzenie możliwości finansowych i organizacyjnych.

Jeżeli patrzymy z perspektywy Polska i Unia, to widzimy, ilu jest bezrobotnych, jaka jest skala ubóstwa, ilu studentów przypada na 10 tys. ludności, jaki jest dochód narodowy itd. Każdy analizujący taką statystykę, patrzy jak daleko jego kraj jest od końca listy albo jak jego wskaźniki odbiegają od przeciętnej w Unii.  Jest to wymiar statystyczny realizacji polityki społecznej. U nas jest część rozwiązań nowych, część bardzo tradycyjnych. Na przykład prowadziliśmy  w Instytucie Gospodarstwa Społecznego SGH badania dotyczące potrzeb socjalno – medycznych w Polsce w trzech gminach. Chodziło o to jak zbliżyć pracę pracowników socjalnych i pracę pielęgniarek w środowiskach lokalnych. Przebadaliśmy ponad 2700 gospodarstw ustalając realia dotyczące zaspokajania potrzeb socjalno – medycznych w myśl koncepcji, że badania mają wpłynąć na zwiększenie operatywności tych służb. Całość działań była skoordynowana w ośrodkach lekarzy rodzinnych. W Polsce nie udało się w pełni osiągnąć celu, o jaki chodziło, a irlandzkie doświadczenia były w tej sprawie zachęcające.

- Dlaczego?

- Jedną przyczyną jest zwykle brak zdecydowania, drugą niedobór finansów. Aby to wszystko zagrało niezbędna była modernizacja ośrodków lekarzy rodzinnych. Na czas prowadzonych badań stworzono eksperymentalnie ośrodki zgodne ze wymaganymi w Unii standardami i one działały bardzo dobrze. Jednak przekształcenie eksperymentu w powszechną praktykę okazało się zbyt trudne. Przynajmniej wtedy i na dzień dzisiejszy.

 W IGS prowadzono też w 1995 roku badania – sponsorowane przez UE – z których jedno dotyczyło standaryzacji domów pomocy społecznej. Trzeba było zbadać jak przedstawiają się polskie standardy w stosunku do unijnych. Okazało się, że tylko część domów opieki społecznej spełniała lub prawie spełniała wymogi unijne. To były domy nowe. Na dostosowanie do standardów przeznaczono dość długi czas.

- Standaryzacja dobiegła końca, a stare domy nadal nie zbliżyły się do norm unijnych?

- Nie można tak powiedzieć, ponieważ inaczej nie miałyby one prawa przyjmować mieszkańców. Dużo się zmieniło. Pozostały jeszcze zróżnicowane warunki, głównie dotyczy to domów, które są w budynkach, budowanych dla innego przeznaczenia, które trudno jest całkowicie dostosować do nowych standardów, ale i tu wprowadzono te, które były możliwe, tj. usługi bytowe, usługi opiekuńcze i usługi wspomagające. Czas zakończenia procesu standaryzacji przekładano kilkakrotnie, by ją zakończyć w 2010r. To oczywiście nie oznacza, że warunki pobytu w domach pomocy nie są zróżnicowane, są, ale podstawowe standardy są spełniane.

Sytuacja znacząco uległa poprawie. Oba te przykłady dowodzą tego jak cechy polityki społecznej mają szeroki i ściśle związany styk z tym, co się dzieje w polityce gospodarczej. I tu jest kolejny problem: jak traktować politykę społeczną w relacji do polityki gospodarczej?  Jeżeli traktujemy ją tylko jako czynnik interwencji to tu polityka społeczna jest nam  mniej potrzebna, bo działamy doraźnie. Jeżeli politykę społeczną potraktujemy systemowo, czyli polityka społeczna jako czynnik rozwoju, to jest ona mocno związana z polityką gospodarczą. Współdziałanie podmiotów gospodarczych i podmiotów polityki społecznej może stworzyć warunki do racjonalnego wykorzystania np. kapitału ludzkiego przez gospodarkę, a polityka społeczna może lepiej wykorzystać środki wytworzone prze gospodarkę.

- Wyłania się od razu istotne pytanie, czy wobec tego polityka społeczna odpowiada za kapitał ludzki?

- No właśnie. Jeżeli tak – a przecież to oczywiste, że tak – to jest tez mocno ulokowana w niej polityka rodzinna, która powinna być bardzo wrażliwa na to, jak dorasta młode pokolenie, na cały system edukacyjny młodych ludzi aż do momentu wejścia ich na rynek pracy, gdzie czeka na nich już polityka gospodarcza i pracodawcy. Nie można więc  powiedzieć, że polityka społeczna biernie wiąże się z polityką gospodarczą.

- U nas się w ogóle nie wiąże, o czym świadczą dane dotyczące bezrobocia wśród młodych wykształconych ludzi.

- Nie powiedziałbym, że jest aż tak źle. Stopa bezrobocia młodzieży do 24 lat jest zbyt wysoka, około 25%, ale większość znajduje zatrudnienie, w tym pewna liczba osób za granicą. Problem jest jednak poważny i to jak wiadomo nie tylko w Polsce, ale także w UE, co wskazuje, że brak jest skutecznej harmonizacji kształcenia ponadgimnazjalnego i wyższego z potrzebami pracodawców, a szerzej rynku pracy. Mówi się przecież o pilnej potrzebie skoordynowanej polityki gospodarczej i społecznej, które mogą przez odpowiednie przygotowanie zawodowe i zatrudnienie młodzieży poprawić sytuację. Dlatego związki między polityką gospodarczą i polityką społeczną powinny być związkami funkcjonalnymi. Nie powinno być w nich luk. Dobrze prowadzona polityka społeczna powinna wspomagać gospodarkę. I tu się winien przejawiać czynnik rozwojowy, o którym mówiliśmy wcześniej jako atrybut niezbędny w polityce społecznej. Przecież polityka społeczna to także cały system infrastruktury społecznej. To edukacja, kultura, rekreacja, ochrona zdrowia, ekologia społeczna itd.  oraz  wszystko, co jest związane z rozwiązywaniem problemów lokalnych.

- Zachwiane gdzieś zostały proporcje między wykształconymi ludźmi a rynkiem pracy?

- Oczywiście jest to problem. Wybory szkół i kierunków dokonywane są przez młodzież na zasadzie indywidualnej motywacji. Ona jest ważna, ale… Rynek pracy rządzi się swoimi potrzebami. Jest to bardzo trudny problem, którego w żadnym państwie nie rozwiązano w sposób zadawalający. W 1989 w Polsce było 403 tys. studentów, a w 2010 już k. 1,9 mln. W ciągu 20 lat pomnożyliśmy prawie pięciokrotnie  liczbę studentów. Mówi się dużo o jakości kształcenia, ale jest faktem, że rozwój szkolnictwa wyższego publicznego i niepublicznego jest spektakularnym rezultatem transformacji, nie tylko w Polsce, co jednak nie spowodowało wyeliminowania trudności z zatrudnianiem absolwentów szkół wyższych.

- Niby dobrze, ale nikt nie panuje, nawet nie usiłuje zapanować nad korelacją między kierunkami kształcenia młodych ludzi a potrzebami rynku pracy.

- Właśnie. Rozziew będzie w tej sferze zawsze, ale należy go zmniejszać między innymi poprzez ściślejszą współpracę systemów szkolnictwa z organizacjami pracodawców i pracodawcami szczególnie w środowiskach regionalnych i lokalnych. W tej rozmowie tylko dotknęliśmy różnych obszarów polityki społecznej. Kolejne zagadnienie to różne jej dziedziny. To może być polityka rodzinna, polityka wobec osób niepełnosprawnych, wobec ludzi starszych, wobec osób w szczególnie trudnych sytuacjach itp. Uważam, że te szczegółowe zakresy polityki społecznej , szczegółowe zainteresowanie daną kategorią osób i środowisk, pozwalają na rzetelniejszy ogląd całości i głębsze wniknięcie w istotę rzeczy. Jednak mówiąc o polityce społecznej w węższym obszarze trzeba zawsze pamiętać o tym, jaka jest globalna polityka społeczna w danym kraju.

- Kończąc rozmowę wracamy do punktu wyjścia…

- 15 lat temu mówiłem o tym, że praktycznie w Polsce nie ma spójnej polityki społecznej, byliśmy na początku drogi jej tworzenia i dzisiaj powtarzam, że są jej fragmenty. Powtórzę, że mamy niespójny system polityki społecznej, w którym niektóre podsystemy funkcjonują np. ubezpieczenia emerytalno-rentowe, pomoc społeczna, ochrona zdrowia. Wprawdzie wszędzie są napięcia i ciągłe zmiany, poszukuje się lepszych rozwiązań, ale idzie to z oporami, droga do pełnego sukcesu się wydłuża. I na tym tle gdy popatrzymy na politykę lokalną to widzimy, że tu nie ma czasu na rozważania jak prowadzić tę politykę, ponieważ trzeba prowadzić szkolnictwo, zakłady opieki zdrowotnej, ośrodki pomocy społecznej, dbać o instytucje kulturalne, ponadto należy rozwiązywać np. lokalne problemy społeczne takie jak bezrobocie, ubóstwo, bezdomność, przejawy patologii społecznej. Tu jest potrzebne konkretne działanie, oczekują tego mieszkańcy. Polityka jest realizowana w sposób ciągły. Można więc stwierdzić, że bez dobrej skutecznej lokalnej polityki społecznej nie może być skutecznej krajowej polityki społecznej, widzianej jako spójny system. Myślę jednak, że istnieje czynnik, który ma bardzo duży wpływ na politykę społeczną w naszym kraju, a jest nią wstąpienie Polski do Unii Europejskiej. Okres przygotowawczy do wstąpienia oraz po wstąpieniu zaowocował pracami i rozwiązaniami mającymi prowadzić do zbliżenia standardów w postaci np. prawnych rozwiązań, procedur, wybranych wskaźników zabezpieczenia społecznego lub standardów w domach pomocy społecznej, o których już mówiliśmy. Te i inne działania realizowane są na poziomie ogólnokrajowym i są objęte otwartą metodą koordynacji (O.M.K.) prowadzoną przez Unię Europejską. Polityka społeczna poszczególnych państw jest niezależna, ale jej koordynacja w ramach wspomnianej metody ma służyć spójności Unii Europejskiej. Drugą ważną siłą rozwoju polityki społecznej jest lokalna polityka społeczna, która wspólnie z polityką gospodarczą odpowiada za powodzenie idei lokalizmu, dla którego rozwój lokalny, szczególnie zrównoważony jest potrzeby dla każdej społeczności, ponieważ inaczej nie znajdzie ona tu możliwości zaspokojenia swoich potrzeb na oczekiwanym poziomie.

- Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała: Justyna Hofman-Wiśniewska